Alice Munro: Za kogo ty się uważasz?

Za kogo tyAlice Munro: „Za kogo ty się uważasz?”, tłumaczenie: Elżbieta Zychowicz, Wydawnictwo W. A. B., 2012.

„Za kogo ty się uważasz?” – w głowie Rose rozbrzmiewa to pytanie w różnych tonacjach i kontekstach. Karmi nim bohaterkę macocha, sąsiedzi, nauczycielka, koleżanki. Pytający nie spodziewają się odpowiedzi.  Celem jest przywołanie dziewczynki, nastolatki, kobiety do porządku. Ustawić ją w szeregu, żeby nie wybijała się ze swoimi ambicjami. Chcą ją upokorzyć. Pytanie jest przejawem przemocy.

Rose to dziewczyna z kanadyjskiej, pogrążonej w kryzysie prowincji; pełna kompleksów, pracowita i ambitna. Dziewczyna, której udaje się zdobyć stypendium i rozpocząć studia, wyjść za mąż za dobrze sytuowanego przedstawiciela klasy średniej. Ma piękny dom, dziecko, jest dobrze wykształcona, inteligenta i ma kompleksy. Nie potrafi odciąć się od swego pochodzenia. Jest mieszanką poczucia wstydu ze swojego prowincjonalizmu i wyższości z powodu tego, co udało jej się osiągnąć. Piramida emocji bohaterki sprawia, że ta nie potrafi się odnaleźć. Cały czas pragnie być doceniona, szukając akceptacji tak we własnych oczach, jak i cudzych. Dramaty Rose towarzyszą jej relacjom z bliskimi czy to z macochą, czy z przyjaciółmi, z mężem, kochankami, córką i ze samą sobą. Każdy dramat to osobna historia, która przeplata się z losami Rose.

Alice Munro prowadzi nas przez ograniczenia, jakich doświadcza kobieta i z czym się zmaga w rolach społecznych narzucanych przez prawo, zwyczaj, tradycję. Zwraca uwagę na niższą pozycję kobiet w hierarchii społecznej. Ograniczenia, które sprawiają, że równie ambitna, pracowita i dobrze wykształcona wciąż nie jest równa mężczyznom.

Książka została wydana po raz pierwszy w 1978 jako zbiór 10 miniatur, które razem stanowią zamkniętą całość. Całość różnych okresów życia Rose.

Alice Munro: Dziewczęta i kobiety

Alice Munro: „Dziewczęta i kobiety”, tłumaczenie Paweł Łopatka, Wydawnictwo W. A. B.  2013.

alicemunro_kobiety_plOto Kanada, Wyspa Księcia Edwarda,  rudowłosa marzycielka,  sierota, rezolutna Ania…? Nie, to nie ta książka. Tu rzecz się tyczy Del Jordan. Del, która mieszka pośród moczarów na lisiej fermie w prowincji Ontario z rodzicami i głupawym bratem.  Del, która dorasta otoczona fascynującymi i mniej fascynującymi kobietami. Del, która wie, że chce poznawać świat i być niezależna. Co łączy te dwie, różne a jakże podobne bohaterki? Niezależność, siła, inteligencja, brak zgody na wszelkie ograniczenia. I tak,  jak Lucy Maud Montgomery snuła opowieści z Avonlea, tak Alice Munro , która nomen omen dorastała na lisiej farmie w Ontario, snuje opowieści z owej kanadyjskiej prowinicji lat czterdziestych i pięćdziesiątych oczami głównej bohaterki: dziewczynki, dorastającej nastolatki, stawającej się kobiety. Poznajemy historie kobiet i dziewcząt,  tych które ją otaczają, z którymi się styka na co dzień, które są tak naprawdę historiami na wskroś uniwersalnymi.  Pisarka pokazuje trudy i pułapki wkraczanie w dorosłość. Obserwujemy przemianę bohaterki, jej zmaganie się ze sobą, z codziennością, z pytaniami: kim jestem? kim się staję? dokąd zmierzam? co jest dla mnie ważne? Z pytaniami o Boga i o naturę rzeczy.  Wraz z nią obserwujemy otaczające ją młode i stare, wierzące i niewierzące,  wariatki i te, co uchodzące za normalne, mężatki i stare panny, podlotki i dojrzałe kobiety, ciotki, nauczycielki, sąsiadki, koleżanki. Pisarka mierzy się ze wszystkim tym, o czym zwykle się nie mówi lub nie chce się mówić. Podejmuje się choćby przekazania odczuć dziecka, które pierwszy raz styka się  ze śmiercią. Relacjonuje, w jaki sposób budujemy lub osłabiamy swoje poczucie wartości, jak kształtujemy siebie. Ale ta książka przesiąknieta kobietami i kobiecością jest też książką o mężczyznach. Mimo, że mężczyźni w tej opowieści Munro pozostają gdzieś w drugim lub trzecim planie, to jednak wyraźnie daje  autorka, do zrozumienia, że to jednak oni w owym świecie grali pierwsze skrzypce.

Cóż wiecej dodać, chyba tylko zostaje powtórzyć: czarodziejka czaruje słowem.  Zmaga się ze światem, Bogiem i jego brakiem, z podstawowymi pytaniami egzystencjalnymi w sposób nienachalny, acz wwiercając się w mózg, nie dając o nich zapomnieć. Zmusza czytelników, aby i oni sie z nimi zmierzyli.