Remigiusz Mróz: Ekspozycja

ekspozycja_mrozRemigiusz Mróz: Ekspozycja, Filia, Poznań 2015.

No, to jak w końcu pachnie  Kenzo Amour?

„Ekspozycji” nie czytałam, lecz słuchałam. Tak, słuchałam tekstu zagranego genialnie (nie: przeczytanego, lecz zagranego właśnie) przez Krzysztofa Gosztyłę, przez Krzysztofa Mistrza Gosztyłę. I powiedzieć, że książka ta mnie pochłonęła, to, że pojadę jednym z moich ulubionych polskich arcypisarzy, nic nie powiedzieć.

Tego ranka turystom chcącym się wdrapać na Giewont nie było dane zaliczyć tego obowiązkowego punktu programu podczas pobytu w polskich Tatrach. Niemniej tym, którym jakimś zrządzeniem losu i boskiej opatrzności, udało się tam znaleźć, ukazał się Ukrzyżowany, tzn. w pewnym sensie, a ściślej: tak, na giewonckim krzyżu ujrzeli… wisielca. I jakby tego było mało w ustach nieszczęśnika odnalazł komisarz Wiktor Frost monetę, a dokładniej monetę z przeszłością.  Policjant nie poprowadził jednak tego śledztwa. Nie zdążył obrócić się do szczytu plecami, gdy dowiedział się, że został zawieszony. Zawieszony? Ale dlaczego? Wykonanie natychmiastowe? Z jakiego powodu? Nikt nie potrafił powiedzieć dlaczego, choć rzecz jasna ten niepijący alkoholik, wielbiciel czerwonych Westów i cynamonowej gumy, niepoprawny uwodziciel, do świętych nie należał. Na marginesie dodam, że Frost, przywodzi mi na myśl  pewnego policjanta z zimnego Oslo. Tak jak on pewny siebie, „gaszący pożar” w momencie, gdy ten się pojawia, arogancki, z nieco przerośniętym ego.

Tak się właśnie zaczyna: dziwny zbieg okoliczności z odsunięciem od sprawy, niestandardowe, przyznajmy, morderstwo czy zabójstwo; takiej sytuacji komisarz nie może zaakceptować. Samotny kowboj? No, nie do końca samotny, udaje się bowiem policjantowi zmanipulować znaną dziennikarkę, Olgę Szrebską, która relacjonuje przebieg wydarzeń spod Giewontu. W końcu którego dziennikarza czy dziennikarki nie skusiłaby myśl, że materiał za którym podąży wart będzie nagrody Grand Press? I tak wespół w zespół ruszają na łowy. Co krok robi się ciekawiej, bo oto pojawiają się rękopisy z Qumran i Esseńczycy, jest rzeź wołyńska, jest zemsta, są ucieczki, w tym jedna zdezelowaną „Astrunią”, są więzienia białoruskie i rosyjskie, spacer kanałami – nie-warszawskimi, nielegalne przekraczanie granicy, manipulacja radiomaryjnej staruszki, i „cała prawda o Smoleńsku”.

Tak. To i wiele więcej, tu nie ma przystanku na kawę i ciacho, no może, jeden się znajdzie. Wydarzenia nabierają tempa z minuty na minutę. Bohaterowie są świetnie skonstruowani, nieco cyniczni, po troszę ironiczni, nie dają się omamić, szybko myślą i równie sprawnie działają. Mają własne zdanie, o tak, i potrafią je wygłaszać w najmniej odpowiednim momencie. Dialogi sprawne, dowcipne, z ciętymi ripostami. Innymi słowy, bardzo dobrze opowiedziana historia, cream della cream, świetny język, no i to zakończenie?! Magnifique! Chciałoby się powiedzieć „What the F@$#?!” ( czyli jak podaje Urban Dictionary „wyrażenie największego zdziwienia i niedowierzania” – an expression of extreme surprise). 

Czekam na kolejną część. Czekam na kolejną część. Czekam na kolejną część…

Krzysztof Mistrz Gosztyła czytający fragment „Eskpozycji” („Ekspozycja” dostępna jest na witrynie Audioteka.pl):

 

 

 

 

.

 

2 przemyślenia nt. „Remigiusz Mróz: Ekspozycja”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *