Aaron Schneider „Get Low” („Aż po grób”) (2009)

„Get Low” (2009) to opowieść w reżyserii Aarona Schneidera z muzyką Jana A. P. Kaczmarka. Akcja filmu toczy się w Ameryce lat trzydziestych XX wieku. Po 40 latach życia na odludziu niejaki Felix Bush, w tej roli znakomity Robert Duvall, przybywa do swego rodzimego miasteczka. Pragnie zorganizować swój pogrzeb. Pogrzeb za życia! Trafia do podupadajacego zakładu pogrzebowego, którego właściciel Frank Quinn, fenomenalny Bill Murray, postanawia nie odwracać się plecami do klienta, tymbardziej że ten płaci gotówką. Zlecenie organizacji pogrzebu dla wciąż jeszcze stąpającego po tym łez padole nie jest dla Quinna żadną istotną przeszkodą, jako że w słowniku przedsiębiorcy nie wystepuje słowo „niemożliwe”.
Rozpoczyna się akcja, jak byśmy to dzisiejszym językiem opisali, marketingowa: reklama w radiu, plakaty, plotki. Postać głównego bohatera zadania nie ułatwia. Krążą bowiem o nim upiorne historie. A matki Bushem straszą niegrzeczne dzieci (Feliksem Bushem, zaznaczmy tu ponownie i jednoznacznie)! Ten ma własny plan: chce w trakcie swojego pogrzebu opowiedzieć prawdziwą historię swojego życia…
Dla smaczku dodam, że historia ta wydarzyła się naprawdę. Ponoć na „pogrzebie za życia” zgromadziło się 14 tysięcy ludzi! W filmie mieszają się ironia, czułość, śmiech i łzy.

Paco de Lucía „Cositas Buenas”

Paco de Lucía (Francisco Sánchez Gómez) to hiszpański wirtuoz gitary. Wzrastał w domu przepełnionym rytmami flamenco i od wczesnych lat pod okiem ojca i starszego brata poznawał tajniki tego instrumentu. Muzyka Paco często odbiega od encyklopedycznej definicji flamenco, przeplatając się z jazzem oraz dźwiękami rodem z Ameryki Łacińskiej.
W roku 2004 ukazała się płyta „Cositas Buenas”, na której znajdziemy wszystko, co najwyborniejsze w twórczości artysty. Niesamowita, niepowtarzalna, wyjątkowa jest ‚Que Venga El Alba’, która porywa i niesie… tak jak cała płyta.

René Goscinny i Jean-Jacques Sempé „Mikołajek” („Le Petit Nicolas”)

W zimny grudniowy wieczór nie ma to jak zaaplikować sobie ciepłej herbatki z miodem i cytrynką, zawinąć się w koc i zabrać za lekturę. Osobiście uważam, że „Mikołajek” nadaje się najlepiej na takie małe przyjęcie.
„Le Petit Nicolas”, czyli Mikołajek, to kilkuletni chłopiec, bohater serii książeczek. Stworzyli go dwaj Francuzi: René Goscinny (tekst) i Jean-Jacques Sempé (ilustracje). Goscinny stworzył zresztą Asteriksa i Lucky Luke’a.
Na nasze szczęście książeczek o przygodach małego Paryżanina jest cała kopa. Mamy kanon, czyli: „Mikołajek”, „Rekreacje Mikołajka”, „Mikołajek i inne chłopaki”, „Wakacje Mikołajka” i „Mikołajek ma kłopoty”. Kilka lat temu ukazały się „Nowe Przygody Mikołajka” (tom 1 i 2) oraz „Nieznane Przygody Mikołajka”.
Chłopca otaczają koledzy: Alcest, który zawsze coś je, bo bardzo lubi jeść, Kleofas, który jest najgorszym uczniem, ale dobrym kumplem, Gotfryd, który ma okropnie bogatego tatę, i który kupuje mu wszystko, a on przynosi te fantastyczne rzeczy do szkoły, Rufus, którego tata jest policjantem i dlatego zawsze przynosi gwizdek do szkoły, Maksencjusz, który jest najszybszy, Euzebiusz, który jest bardzo silny i daje zawsze fangi w nos… No dobrze, także Ananiasz, który jest najlepszy w klasie, a którego reszta chłopaków raczej nie lubi, no ale nie można mu natłuc, bo nosi okulary.
Toczący się między szkołą a domem żywot Mikołajka jest niezwykle zajmujący. A w szkole najfajniejsze są przerwy, kiedy można się bawić. Niestety te szaleństwa nie zawsze zyskują zrozumienie i pochwałę Rosoła, to jest właściwie pana Dubona. Rosół to ksywa, jaką chłopaki nadały pedagogowi, bo zawsze każe im spojrzeć sobie głęboko w oczy, a na rosole – i każde dziecko to wie – są oczy! Mikołaj z początku nie mógł się w tym wszystkim połapać, ale starsze dzieci wszystko mu dokładnie objaśniły.
Tak więc fajnie jest wrócić do szkoły po wakacjach. Nasz bohater spędził ten czas bardzo mile na koloniach. Z dziećmi chodzili do lasów, bawili się, kłócili, nie rozmawiali ze sobą, a potem grali w piłkę, pływali, znów się bili… Ech, naprawdę super!

Buena Vista Social Club

Buena Vista Social Club to nazwa klubu muzycznego, który istniał w latach 40-stych ubiegłego wieku w Hawanie. Muzyczny projekt, a następnie film „Buena Vista Social Club” powstały z inspiracji Ry’a Coodera i Marcosa Gonzalesa. Artyści, którzy wzięli udział w projekcie to Compay Segundo, Ruben Gozalez, Ibrahim Ferrer, Manuel “Guajiro“ Mirabal, Barbarito Torres i Jesus “Aguaje” Ramos. Trzej pierwsi niestety już nie żyją. Reszta grupy rozpoczęła nowy projekt „Orquesta Buena Vista Social Club” we współpracy z Omarą Portuondo, Carlosem Calungą i Rolando Luną. W pierwotnym składzie artyści dali koncert w 1998 roku w Amsterdamie, a następnie w Carnegie Hall w Nowym Jorku. Płytę otwiera piosenka “Chan, chan”, w której się zakochałam. Magiczna jest pasja, spontaniczność, radość, energia, ale i melancholia. Słuchając tej płyty ma się wrażenie, że dla jej twórców muzyka to życie, a życie to muzyka. Tylko słuchać, słuchać, słuchać …

Polecam film w reżyserii Sophie Marceau pt.: „Kobieta z Deauville” („La Disparue de Deauville”)

To świetnie opowiedziana i zagrana historia. Tajemnicza kobieta (Sophie Marceau) prosi o pomoc detektywa (Christopher Lambert). Ten dopiero co wyszedł ze szpitala psychiatrycznego i cały czas nie radzi sobie ze sobą i swoim życiem po stracie żony. Kobieta z Deauville zjawia się i znika. Pozostawia tylko jedną wskazówkę: pokój 217, Hotel Riviera. Detektyw rozpoczyna śledztwo, by wkrótce odkryć mroczne tajemnice rodziny właścicieli Riviery. Kolejne poszlaki prowadzą go w odległe lata 60 dwudziestego wieku. Wreszcie splatają się z tragiczną śmiercią pięknej aktorki do złudzenia przypominającej kobietę, którą dopiero co spotkał…