Stanisław Lem, Sławomir Mrożek, „Listy 1956–1978”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2011

Lem i Mrożek – wielcy pisarze i całkowicie różne osobowości. Co też mogło ich połączyć? Otóż obaj Panowie fascynowali się nie przyzwoicie jak na owe czasy autami, mieli abstrakcyjne poczucie humoru, i wielką erudycję. Ach i te ploteczki o kolegach po piórze… Łączyła ich przyjaźń, toteż szczerze recenzowali swoje prace. Lem niezbyt przychylnie odniósł się do „Tanga”, zaś Mrożek ganił „Summę technologiae”. Ale ich myśli przelane na papier to nie tylko zapis przyjaźni, to również zapis gryzącej swoim obskóranctwem epoki. Pisali do siebie przeciekawie, bawiąc się formą i językiem. Wymyślali oryginalne zwroty, tytułując się choćby tak: Lem Mrożka: „Wasza Orgiastyczność”, „Mrogi Drożku!”, „Wasza Protuberancjo”, „Bracie w Bycie”, „Wasze Umstwiennoje Głuboczestwo!!!”, „Miłościwy Hospodynie Sławumirże!”; Mrożek Lema: „Staszkiem Roztomiłym”, „Szefie”, „Chińcze Czcigodny”. Irytacja na dotkliwą codzienność (Lem): „W Zakopanem do 9 VI leżał snieg. W jednym TOS -ie wyrzucono mię tam za drzwi. W drugim zrujnowano akumulator – 395 zł wybuliłem prywaciarzowi. Pisałem do książek, do gazet zażalenia, zesrałem się, jak w tej przypowieści Tobą ulubionej (Pan się zesra-), i nic. Przestałem. Kupiliśmy nowy telewizor:obraz metr na półtora, ale to samo, co przedtem, tylko chała większa”. (s. 125 ), splata się z przemyśleniami na temat kultury i sztuki, i wszalakimi (Mrożek): „Króla Ionesco nie czytałem, chyba nie będę. Dziwnie nie mam ochoty. Postanowiłem to u siebie zaakceptować. Postanowiłem być tępy, uparty, niekulturalny. Moja nienawiść do kulturalności rośnie.” (s. 249).

Marcin Król: „Czego nas uczy Leszek Kołakowski”

Intelektualna biografia Leszka Kołakowskiego napisana przez jego ucznia, przyjaciela, profesora, historyka idei Marcina Króla, to opowieść o niestrudzonym radykalnym wędrowcy i jego poszukiwaniach prawdy. Wraz z Królem podążamy meandrami myśli Kołakowskiego. Autor przywołuje fragmenty kluczowych prac filozofa. Ubarwia je anegdotami, nie pomija przykrych momentów z życia swojego bohatera, pokazując go w całym spektrum. Książkę kończy akapit wart przywołania: „Filozofia Leszka Kołakowskiego jest i łatwa, i trudna. Łatwa, gdyż zajmuje się on pytaniami, jakie wszyscy sobie stawiamy, lub jakie chcielibyśmy zapewne stawiać, gdybyśmy mieli na to czas. Trudna, gdyż w końcu XX i na początku XXI wieku filozof musi być świadomy tego, że nie da się skonstruować systemu filozoficznego, a co najmniej, że taka konstrukcja byłaby i niepotrzebna, i śmieszna. Przemyca więc filozofię przy każdej okazji, zdając sobie sprawę z tego, że dla nas to nie będzie ani dostateczne, ani proste. Ale kto nam obiecywał, że sens życia i pytania o prawdę mają być proste?” (s. 264).

Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory „Listy na wyczerpanym papierze”

I gdy się zeszli… powstała, jak powiedziała córka Agnieszki Osieckiej, Agata, piękna literatura, w dodatku przepięknie wydana. Świetna oprawa graficzna: zdjęcia, telegramy, kartki, listy plus błyskotliwe przypisy Magdy Umer. Choćby ten: „Spatif, czyli SPATiF – Stowarzyszenie Polskich Artystów Teatru i Filmu, ale także legendarny Klub Aktora (…). Niektórzy artyści spędzili tam połowę swojego dorosłego życia. Pili. Jeszcze się chyba nie narkotyzowali, chociaż kto ich tam wie.”(s. 16). Jest też przyjemny bonus w postaci płytki, na której korespondencję Jeremiego i Agnieszki czytają Piotr Machalica i wspomniana Magda Umer. Listy opowiadają historię zakochania, tęsknoty, rozczarowania i rozstania. On szanowany, uporządkowany, będący u szczytu swej kariery i szczeniacko zakochany; Ona, kochająca wolność – jak sama pisała „kundel przybłęda”, podziwiająca Go, początkowo romansuje trochę „na lipę”, On, ten łamacz kobiecych serc i bezwzględny uwodziciel, wpada w jej sidła. Piesze do Niej: „Panienko z Kępy!”, „Sofo Słowieńska” i „Całuję Cię w to drugie, niecałowane jeszcze przeze mnie ucho”, „I dodam jeszcze, że Cię kocham”. Ona do niego: „Ciągle sobie Ciebie wyobrażam, aż się w głowie kręci!”, „Coś Ty zrobił, Jeremi… -Zostawiłeś mnie samą w pustym mieście, w którym pełno jest tylko Twojej nieobecności (…). Coś ty zrobił z Warszawą…”.

„O północy w Paryżu” w reżyserii Woody’ego Allena („Midnight in Paris”, 2011)

„O północy w Paryżu” w reżyserii Woody’ego Allena to podtrzymanie w mocy powszechnej wiedzy, że Paryż magicznym miejscem jest. W Paryżu, gdzie, jak zauważył już kiedyś reżyser, wszyscy mówią „je t’aime”, planuje ślub amerykańska para. W mieście miłości narzeczeni oddalają się jednak od siebie. On – pisarz, ona – córka bogatych rodziców. On podąża w świat magii paryskiej nocy, spotykając po drodze Zeldę i Scotta F. Fitzgeraldów, Ernesta Hemingwaya, Gertrudę Stein, Pabla Picassa i Salvadora Dali. Ona fascynuje się przemądrzałym, nowojorskim przyjacielem – ponoć znawcą sztuki. Kiedy on spędza czas z przedstawicielami bohemy, ona z tymże przyjacielem. Dialogi prowadzone przez artystów paryskiej nocy i Gilem (to główny bohater) są zabawne, okraszone czasem miłą nutka ironii. Pełno w nich aluzji i metafor, a wszystko to w oparach psychoanalizy, sztuki, literatury i muzyki początku XX wieku. Film świetnie obsadzony. Szczególnie rozbawia odtwórca pierwszoplanowej roli, Owen Wilson, który staje się odbiciem lustrzanym reżysera, perfekcyjnie oddając Allenowe neurozy i retorykę w tym charakterystyczne nowojorskie jąkanie się. Cóż, pewno autoironiczny pomysł samego reżysera. Krótko mówiąc na pewno do filmu będę wracać.

„Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” Stiega Larssona

W drugiej połowie lat sześdziesiątych XX wieku przepada jak kamień w wodę nastolatka Harriet Vanger. Czterdzieści lat później Mikael Blomkvist, dziennikarz skazany za zniesławienie, przechodzący kryzys wartości, otrzymuje nietypowe zlecenie od magnata przemysłowego, Henrika Vangera, aby – oficjalnie – napisać kronikę rodziny Vangerów, a w rzeczywistości rozwiązać zagadkę zaginięcia Harriet. Wkrótce asystentką dziennikarza zostaje tajemnicza Lisbeth Salander – specjalistka od pozyskiwania poufnych danych. Tak w skrócie wygląda fabuła pierwszej książki z serii Millenium Stiega Larssona.
Kryminał to tło, na którym pisarz zobrazował ciemną stronę szwedzkiej rzeczywistości. Autor pokazał jak w społeczeństwie beztroskiego dzieciństwa dzieci z Bullerbyn, państwa tolerancji i socjalnego bezpieczeństwa, ukryta jest dyskryminacja fizyczna, psychiczna i seksualna kobiet. Pisarz każdą część książki opatruje mottem, które ilustruje przemoc w obec kobiet w cywilizowanym kraju. Polecam lekturę.