Buena Vista Social Club

Buena Vista Social Club to nazwa klubu muzycznego, który istniał w latach 40-stych ubiegłego wieku w Hawanie. Muzyczny projekt, a następnie film „Buena Vista Social Club” powstały z inspiracji Ry’a Coodera i Marcosa Gonzalesa. Artyści, którzy wzięli udział w projekcie to Compay Segundo, Ruben Gozalez, Ibrahim Ferrer, Manuel “Guajiro“ Mirabal, Barbarito Torres i Jesus “Aguaje” Ramos. Trzej pierwsi niestety już nie żyją. Reszta grupy rozpoczęła nowy projekt „Orquesta Buena Vista Social Club” we współpracy z Omarą Portuondo, Carlosem Calungą i Rolando Luną. W pierwotnym składzie artyści dali koncert w 1998 roku w Amsterdamie, a następnie w Carnegie Hall w Nowym Jorku. Płytę otwiera piosenka “Chan, chan”, w której się zakochałam. Magiczna jest pasja, spontaniczność, radość, energia, ale i melancholia. Słuchając tej płyty ma się wrażenie, że dla jej twórców muzyka to życie, a życie to muzyka. Tylko słuchać, słuchać, słuchać …

Polecam film w reżyserii Sophie Marceau pt.: „Kobieta z Deauville” („La Disparue de Deauville”)

To świetnie opowiedziana i zagrana historia. Tajemnicza kobieta (Sophie Marceau) prosi o pomoc detektywa (Christopher Lambert). Ten dopiero co wyszedł ze szpitala psychiatrycznego i cały czas nie radzi sobie ze sobą i swoim życiem po stracie żony. Kobieta z Deauville zjawia się i znika. Pozostawia tylko jedną wskazówkę: pokój 217, Hotel Riviera. Detektyw rozpoczyna śledztwo, by wkrótce odkryć mroczne tajemnice rodziny właścicieli Riviery. Kolejne poszlaki prowadzą go w odległe lata 60 dwudziestego wieku. Wreszcie splatają się z tragiczną śmiercią pięknej aktorki do złudzenia przypominającej kobietę, którą dopiero co spotkał…

„Alicja w Krainie Czarów” („Alice’s Adventures in Wonderland”) Lewisa Carrolla

Do powrotu w świat Alicji zachęcił mnie znaleziony przypadkiem w sieci tekst nieżyjącego już filozofa, logika i matematyka amerykańskiego Rogera W. Holmesa pt.: „Filozof o Alicji w Krainie Czarów”. Ukazał się on już jakiś czas temu, bo w czerwcu 2003 w Miesięczniku „Znak” (Nr 577).
Niezwykłą historię Alicji opublikowano w 1865 roku. Jest to dzieło angielskiego profesora matematyki Charlesa Lutwidge’a Dodgsona znanego światu raczej jako Lewis Carroll. „Alicja w Krainie Czarów” fascynuje, pociąga i wikła umysł w zagadki matematyczne i logiczne, a także rozmaite syntaktyczne i semantyczne analizy. Poruszony zostaje weń problem tożsamości oraz relacji między umysłem i ciałem. Lektura dostarcza zresztą bezliku zagadnień filozoficznych. Przypomnijmy sobie tu choćby rozważania Carrolla nad kategorią czasu. Czym jest czas? Jak go pojąć? Może najlepiej wrócić na przyjęciu u Królowej. Szalony Kapelusznik recytuje wiersz. Królowa wrzaśnie, że ten „zarzyna czas” i że „uciąć mu głowę”! Od tej chwili zawsze będzie już szósta, czyli czas na herbatę. Czy to nie zagadnienie metafizyczne – pytamy? Tych i wiele innych semantyczno – filozoficzno – logiczno – matematycznych momentów zapewnią nam spotkania z pewnym Białym Królikiem w ubraniu i z zegarkiem kieszonkowym, owym Kapelusznikiem, Kotem z Cheshire, Susłem, Marcowym Zającem, czy wreszcie samą Alicją.
Roger W. Holmes: Filozof o Alicji w Krainie Czarów: http://www.miesiecznik.znak.com.pl/holmes577.php

Amsterdam

Amsterdam, zwany „Wenecją Północy”, położony jest nad rzeką Amstel. „Amsterdam” oznacza dosłownie „tamę na rzece Amstel”. To miasto wariatów, różnorodności, kanałów, parków, rowerzystów, klubu piłkarskiego Ajax, tulipanów i frikadeli, frytek z majonezem, muzeów i kolorowych i nieco krzywych domów, a także historii na każdym kroku.
W herbie miasta widzimy trzy krzyże św. Andrzeja. Mają one symbolizować powódź, pożar i dżumę – plagi, które dotknęły miasto. Po bokach krzyży w XVI wieku pojawiają się lwy, a w połowie XV także korona cesarza Maksymiliana I Habsburga. Po drugiej wojnie światowej królowa Wilhelmina wstawia w herb motto: „Dzielni, Zdecydowani, Miłosierni”.

Gorszycielka Irena Krzywicka

W 2009 ukazało się drugie wydanie książki Agaty Tuszyńskiej „Irena Krzywicka. Długie życie gorszycielki” uzupełnione o listy i wywiady Krzywickiej. Kim była Irena Krzywicka? Feministką, pisarką, tłumaczką, publicystką. Ponad wszystko zaś kobietą wyzwoloną, zawsze o krok do przodu. Jej życie przeplatane było skandalem i sensacją. Krzywicka przyszła na świat w żydowskiej rodzinie w roku 1899 w Jenisiejsku, a zmarła w 1994 w podparyskiej miejscowości Bures s Yvette. Przez matkę została wychowana w duchu tolerancji i otwartości, które były jej bliskie także w dorosłym życiu. Przyjaźniła się z przedwojenną bohemą, choćby Witkacym, który ją często portretował. Pisała powieści i reportaże, w których walczyła z przesądami religijnymi, stereotypami i ignorancją. Pragnęła wyzwolić kobietę z ram obyczajowo – społecznych, którymi była krępowana. W swojej działalności koncentrowała się na szerzeniu wiedzy o seksualności kobiety i edukacji seksualnej. Walczyła o zalegalizowanie aborcji, a tym samym likwidację jej podziemia. Poruszała tematy związane z homoseksualizmem. Łączył ją wieloletni romans (w trakcie trwania jej małżeństwa) i intelektualna przyjaźń z Tadeuszem Boyem – Żeleńskim. Wojna to czas jej osobistej tragedii: zginęli jej mąż, syn, a także Boy. Wyjechała z Polski w latach sześćdziesiątych i nigdy nie powróciła.