Bernard Minier: Bielszy odcień śmierci

Bernard Minier: Bielszy odcień śmierci, tłumaczenie: Monika Szewc – Osiecka, Dom Wydawniczy Rebis 2012.

Francuskie Pireneje, osada Saint-Martin. Malownicze klimaty? Owszem, są piękne Pireneje, zimne i przerażające, pośród nich ukryty zamknięty zakład psychiatryczny. W owym Ośrodku Psychiatrii Penitencjarnej umieszczono przestępców, można by rzec z górnej półki, w tym wybitnie inteligentnego seryjnego mordercę, Juliana Aloisa Hirtmanna.

Pracę w ośrodku podejmuje młoda absolwentka psychologii Diane Berg. Z jej przyjazdem zbiega się dziwne wydarzenie. W elektrowni wodnej w dolinie dochodzi do zbrodni. Przedziwna to zbrodnia. Otóż, pracownikom, którzy wjechali na ostatnią stację kolejki ukazało się ciało zamordowanego i okaleczonego konia. Konia należącego do jednego z najbogatszych i najbardziej wpływowych Francuzów, Érica Lombarda.

Śledztwo w tej sprawie poprowadzi komisarz z Tuluzy, niejaki Martin Servaze. Servaz, rozwodnik w średnim wieku z dorastającą córką, która zdaje się nie stronić od kłopotów, meloman i wielbiciel klasycznej literatury. Do pomocy komisarzowi zostaje oddelegowana oficer żandarmerii, Irène Ziegler.

Wokół muzyka Gustava Mahlera. Opowieść trzyma w napięciu. Wiatr groźnie wieje, a padający śnieg wróży nadchodzący kataklizm. Tymczasem Servaze intuicyjnie wykrywa fałszywą nutę…

Minier, jak na autora kryminałów przystało, dając czytelnikom opowieść, jednocześnie snuje rozważania nad naturą człowieka, o dobru i złu, sile natury, która pokazuje nam swoje piękno moc, lecz także i grozę.

„Bielszy odcień śmierci” to debiutancka powieść Bernarda Miniera, która została uznana w 2011 za najlepszy francuski kryminał, a sam Minier, niczym Franz Kafka po latach administracyjnej pracy w Urzędzie Celnym, zaczął pisać. I dobrze!

***

Na początku tego roku we francuskiej telewizji wyświetlono ekranizację „Bielszego odcienia śmierci”. Oryginalny tytuł to „Glacé”.