Terry Pratchett: Mort

Terry Pratchett: Mort, tłumaczenie: Piotr W. Cholewa, Prószyński i S-ka 1996.

Śmierć wymaga urlopu, bo Śmierć się wypalił zawodowo! Toteż kiedy nadarzy się okazja, przyjmuje ucznia, czy raczej, terminatora. Mimo iż adoptowana córa Śmierci początkowo wydaje się niezbyt zachwycona, a i Albert, kucharz i prawa ręka gospodarza, również nie zbyt przychylnym okiem patrzy na tego dziwnego, rozlazłego chłopaka, to stało się.

Oto Mortimer, zwany Mortem, pochodzi z biednej rodziny, dużo myśli, jest ciekawy świata. Wszystko idzie jak po maśle. Mort poznaje tajniki zawodu, przykłada się do nauki. Jest dobrze do czasu, gdy na horyzoncie pojawia się pewna księżniczka. Wiadomo zresztą, że pojawiające się nagle księżniczki oznaczają kłopoty. I kiedy Śmierć w najlepsze korzysta z rozrywek tego świata, tzn. wędkuje, smakuje alkohole, realizuje się jako kucharz, nagle zostaje zmuszony do powrotu.

Terry Pratchett w pełnej krasie: groteska, czarny humor, absurd (któż by nie lubił Śmierci głaszczącego małe kotki!), a nade wszystko, humanizm.

Terry Pratchett: Czarodzicielstwo

CzarodzicielstwoTerry Pratchett: Czarodzicielstwo, tłumaczenie Piotr. W Cholewa, Prószyński i S-ka 2013.

Rincewind, mag niezbyt udany, egzystuje sobie spokojnie na Niewidocznym Uniwersytecie pomagając w pracy bibliotekarzowi – orangutanowi. Panuje codzienna monotonia, powiedzielibyśmy: nuda, czyli stan, jaki nasz bohater uważa za idealny. Tymczasem na świat przychodzi Czarodziciel, czyli ósmy syn ósmego syna ósmego syna. Innymi słowy, chłopiec posługujący się tzw. magią pierwotną. Oznacza to, że Rincewindowi przyjdzie zapomnieć o błogostanie, bo i tym razem zostanie wytypowany do roli wybawiciela świata. Który to już raz Rincewindzie? I także tym razem mag wbrew sobie (czy na pewno?) stanie do wyznaczonej mu roli. Ach, to sumienie! Przeciw magii najwyższej zostanie użyta skarpetka wypełniona cegłą (bruk sięgnie zatem ideału)… Ale pomiędzy tymi zdarzeniami plątać się będzie zakochany bagaż, a mag dowie się co to jest to całe libido. Jak to u Pratchetta jest zabawa słowem, ironia, mieszająca się z cynizmem, komizm z katastrofą, a wszystko podlane do bólu racjonalnym myśleniem, obnażeniem idei władzy absolutnej i myśli szaleńców, którzy wszystko i wszystkich chcą sobie podporzątkować.

Rincewind

Na koniec dodam, że Rincewind jest moją ulubioną postacią. A jedno ze zdań pratchettowych wypowiadanych przez maga zawsze gdzieś za mną się plącze i brzmi mniej wiecej tak: „Drzewa nie mówią. To bardzo ważne, aby o tym pamiętać.”. I wiecie co? To naprawdę ważne.

Kiedy myślę  o Rincewindzie widzę Davida Jasona w jego kreacji z brytyjskiej adaptacji „The Color of Magic” (2008).

 

 

Terry Pratchett: Ciekawe Czasy

Ciekawe CzasyTerry Pratchett: Ciekawe Czasy, tłumaczenie: Piotr W. Cholewa, Prószyński i S-ka, 2003.

Obyś żył w ciekawych czasach! -starożytna… klątwa.

Ustalmy coś. Cywilizacji poza Wielkim Murem nie ma, a Cywilizacja to Imperium Agatejskie. Imperium Agatejskie nie utrzymuje kontaktów z niecywilizowanym światem i nie wysyła kurierów. Toteż do Ankh-Morpork nie dociera albatros z depeszą, w której oczekuje się od Lorda Vatinariego przysłania Wielkiego Maggusa. Lord Vatinari nie odbywa rozmowy w języku dyplomatów z nadrektorem Niewidzialnego Uniwersytetu, a Rincewind nigdy nie zostaje przetransportowany za Wielki Mur. I oczywiście ten akapit nie ma nic wspólnego z językiem nowoczesnej dyplomacji.

Na tym nie kończą się „szczęśliwe zbiegi okoliczności” dla maga Rincewinda. Otóż, Czerwona Armia (!) uznaje go za Wielkiego Czarodzieja i bohatera, który poprowadzi buntowników do wielkiego zwycięstwa tj. do obalenia cesarza. W tym czasie i miejscu działa  również osławiona Srebrna Orda bohaterów, którą dowodzi nie kto inny, lecz sam Cohen Barbarzyńca. Jej celem jest dotrzeć do Zakazanego Miasta, zbobyć je i wzbogacić się. Cel jakby nie było w pewnym sensie zbieżny z celem rewolucjonistów.  Sprzyja tu magowi Los, bo Cohen darzy go sentymentem (Odsyłam do „Koloru magii” i „Blasku fantastycznego”) i  w końcu ma w pamięci stare dobre czasy. To nie koniec spotkań po latach…  Owa klątwa (nie: przysłowie): „obyś żył w ciekawych czasach” zdaje się właścicielowi Bagażu działać nad wyraz skutecznie, bo na to wszystko wpada mu w ręce pewna zakazana książka, która sprowadza na niego kolejne kłopoty.

Tymczasem bogowie umilają sobie czas grami planszowymi, na których pionkami są ludzie. Pani sprzecza się z Losem, takie tradycyjne już salonowe konwersacje, intrygi i umizgi. 

Opowieść, jak zwykle w przypadku Terry’ego Pratchetta, okraszona została sporą dawką ironii, cynizmu i czarnego humoru, a także racjonalnego, do bólu trzeźwego myślenia oraz humanizmu. Autor odsłania arogancję wszelkich ideologii, siłę władzy: tak, władza zniewala, a władza absolutna zniewala absolutnie.

***

Zachęcam do odwiedzenia polskiej strony fanów książek Terry’ego Pratchetta i jego Świata Dysku: http://www.pratchett.pl/.

A także do obejrzenia filmów. Telewizja brytyjska zekranizowała kilka tytułów. Oto one:

  • Wiedźmikołaj (Hogfather) (2006)

  • Kolor magii (The Colour of Magic) (2008)

  • Piekło Pocztowe (Going Postal) ( 2010)

(Tak, to David Suchet:) znany z genialnej roli Poirota).

Oczywiście w sieci znajdziecie mnóstwo ciekawych wywiadów, relacji ze spotkań i innych eventów z Terrym Pratchettem.  Warto od czasu do czasu do nich zerknąć.

Odsyłam też do mojego wcześniejszego wpisu, w którym przybliżam postać: Terry’ego Pratchetta.

 

Terry Pratchett

terryBłędem byłoby twierdzić, że Stanisław Lem był pisarzem science-fiction – to termin nazbyt ciasny. Podobnie Terry Pratchett nie był po prostu pisarzem fantasy, choć przecież nie sposób odseparować go od Świata Dysku, tej kulminacji ludzkiej ignorancji. I chociaż Pratchett był i pozostanie ikoną fantasy, to przecież pisał po prostu o człowieku w jego szaleństwie i mądrości. Był wybitnym humanistą. Toteż czytali i czytają go także ci, którzy pochłaniają Dostojewskiego i Márqueza. Nie ma w tym żadnej sprzeczności – to, jakby to ująć, naturalne. Znał i odkrywał przed nami tajniki naszego człowieczeństwa jak mało kto. No i miał wyjątkowe, niepowtarzalne poczucie humoru.

Kilka lat temu zdiagnozowono u niego Alzheimera, którego wyroku nigdy nie zaakceptował. Terry Pratchett: Choosing to Die.

W poniższym filmie pt.: „Living with Alzheimer’s” przedstawia się: „Nazywam się Terry Pratchett. Przynajmniej tak mi się zdaje…”.  Cały Terry Pratchett.


Terry Pratchett zwyciężył z chorobą do końca pozostając sobą, choć 12 marca 2015 przyszedł doń Śmierć, owa antropomorficzna personifikacja, mówiąca w książkach WIELKIMI LITERAMI.

Córka Pratchetta, Rhianna, dopisała epilog:

„AT LAST, SIR TERRY, WE MUST WALK TOGETHER.
Terry took Death’s arm and followed him through the doors and on to the black desert under the endless night.
The End.”