René Goscinny i Jean-Jacques Sempé „Mikołajek” („Le Petit Nicolas”)

W zimny grudniowy wieczór nie ma to jak zaaplikować sobie ciepłej herbatki z miodem i cytrynką, zawinąć się w koc i zabrać za lekturę. Osobiście uważam, że „Mikołajek” nadaje się najlepiej na takie małe przyjęcie.
„Le Petit Nicolas”, czyli Mikołajek, to kilkuletni chłopiec, bohater serii książeczek. Stworzyli go dwaj Francuzi: René Goscinny (tekst) i Jean-Jacques Sempé (ilustracje). Goscinny stworzył zresztą Asteriksa i Lucky Luke’a.
Na nasze szczęście książeczek o przygodach małego Paryżanina jest cała kopa. Mamy kanon, czyli: „Mikołajek”, „Rekreacje Mikołajka”, „Mikołajek i inne chłopaki”, „Wakacje Mikołajka” i „Mikołajek ma kłopoty”. Kilka lat temu ukazały się „Nowe Przygody Mikołajka” (tom 1 i 2) oraz „Nieznane Przygody Mikołajka”.
Chłopca otaczają koledzy: Alcest, który zawsze coś je, bo bardzo lubi jeść, Kleofas, który jest najgorszym uczniem, ale dobrym kumplem, Gotfryd, który ma okropnie bogatego tatę, i który kupuje mu wszystko, a on przynosi te fantastyczne rzeczy do szkoły, Rufus, którego tata jest policjantem i dlatego zawsze przynosi gwizdek do szkoły, Maksencjusz, który jest najszybszy, Euzebiusz, który jest bardzo silny i daje zawsze fangi w nos… No dobrze, także Ananiasz, który jest najlepszy w klasie, a którego reszta chłopaków raczej nie lubi, no ale nie można mu natłuc, bo nosi okulary.
Toczący się między szkołą a domem żywot Mikołajka jest niezwykle zajmujący. A w szkole najfajniejsze są przerwy, kiedy można się bawić. Niestety te szaleństwa nie zawsze zyskują zrozumienie i pochwałę Rosoła, to jest właściwie pana Dubona. Rosół to ksywa, jaką chłopaki nadały pedagogowi, bo zawsze każe im spojrzeć sobie głęboko w oczy, a na rosole – i każde dziecko to wie – są oczy! Mikołaj z początku nie mógł się w tym wszystkim połapać, ale starsze dzieci wszystko mu dokładnie objaśniły.
Tak więc fajnie jest wrócić do szkoły po wakacjach. Nasz bohater spędził ten czas bardzo mile na koloniach. Z dziećmi chodzili do lasów, bawili się, kłócili, nie rozmawiali ze sobą, a potem grali w piłkę, pływali, znów się bili… Ech, naprawdę super!

Gorszycielka Irena Krzywicka

W 2009 ukazało się drugie wydanie książki Agaty Tuszyńskiej „Irena Krzywicka. Długie życie gorszycielki” uzupełnione o listy i wywiady Krzywickiej. Kim była Irena Krzywicka? Feministką, pisarką, tłumaczką, publicystką. Ponad wszystko zaś kobietą wyzwoloną, zawsze o krok do przodu. Jej życie przeplatane było skandalem i sensacją. Krzywicka przyszła na świat w żydowskiej rodzinie w roku 1899 w Jenisiejsku, a zmarła w 1994 w podparyskiej miejscowości Bures s Yvette. Przez matkę została wychowana w duchu tolerancji i otwartości, które były jej bliskie także w dorosłym życiu. Przyjaźniła się z przedwojenną bohemą, choćby Witkacym, który ją często portretował. Pisała powieści i reportaże, w których walczyła z przesądami religijnymi, stereotypami i ignorancją. Pragnęła wyzwolić kobietę z ram obyczajowo – społecznych, którymi była krępowana. W swojej działalności koncentrowała się na szerzeniu wiedzy o seksualności kobiety i edukacji seksualnej. Walczyła o zalegalizowanie aborcji, a tym samym likwidację jej podziemia. Poruszała tematy związane z homoseksualizmem. Łączył ją wieloletni romans (w trakcie trwania jej małżeństwa) i intelektualna przyjaźń z Tadeuszem Boyem – Żeleńskim. Wojna to czas jej osobistej tragedii: zginęli jej mąż, syn, a także Boy. Wyjechała z Polski w latach sześćdziesiątych i nigdy nie powróciła.

Tomasz Stanko Quintet „Dark eyes” (2009)

„Dark eyes” to po prostu piękna muzyka, której niesamowite brzmienia tworzą magiczną atmosferę. To dźwięki, które rozkwitają nocą, prowadząc nas w krainę wyobraźni, na drugą stronę lustra…
Po raz kolejny mistrz trąbki, Tomasz Stańko, wypełnia przestrzeń zmysłowymi nutami i zaprasza do lirycznego świata, delikatnego, ale i drapieżnego, miejscami ostrego.
Na płycie znalazło się dziesięć utworów. Mój ulubiony to „Amsterdam Avenue”, czyli przechadzka po Nowym Jorku. Kwintet tworzą oprócz Tomasza Stańki, dwaj Finowie: Alexi Tuomaril (fortepian) i Olavieg Louhivuori (perkusja), oraz Duńczycy: Jakob Bro (gitara) i Anders Christensen (gitara basowa).
Polecam!