Ian McEwan: Słodka przynęta

sweet_toothIan McEwan: „Słodka przynęta”, tłumaczenie: Andrzej Szulc, Albatros, Warszawa 2013.

Anglia początku lat siedemdziesiątych to z jednej strony rewolucja seksualna, rock ‚n’ roll, haszysz, LSD, z drugiej wiktoriańskie domy tak w swoich wnętrzach, jak i w naturze ludzi je zamieszkujących.  Podziały klasowe, hierarchie (w rodzinie i społeczeństwie), o braku emancypacji nie wspominając.

Do tego panuje ideologia zimnowojenna, powszechna jest obawa przed wielkimi problemami wynikającymi z kryzysu naftowego, działania Irlandzkiej Armii Republikańskiej, codzienność zamachów terrorystycznych, protesty górników. Konserwatyzm pełen jak zwykle hipokryzji. Jeden przykład: oto córka biskupa anglikańskiego przyłapana na przemycie narkotyków, zachodzi w ciążę. Z całego zamieszania wyciągnięta dzięki uruchomionej sieci znajomości. Oskarżenia o przemyt rozpływają się tak, jak i znika wstydliwa, niewygodna ciąża.

W takim oto czasie spotykamy się z Sereną (McEwan zaczyna książkę zdaniem: „My name is Serena Frome (rhymes with plume)”) – druga córka wspomnianego wyżej biskupa, wzrastająca w dobrobycie. Kocha książki i przejawia „niejaki talent do matematyki”, jest absolwentką dobrej „grammar school” i marzy o anglistyce, lecz pod naciskiem argumentów matki „ląduje” na matematyce w Cambridge. Studia nie sprawiają jej przyjemności. W gruncie rzeczy okazuje się, że wcale aż tak dobra z tej matematyki to nie jest i kończy z marnym dostatecznym.

Spotkanie z pewnym wykładowcą uniwersyteckim staje się przełomem w jej życiu. Wdaje się w romans. Związek z nauczycielem to nie tylko potajemne schadzki w jego wiejskim domu. On zaczyna ją lepić (niczym profesor Higgins w „Pigmalionie” G. B. Shawa). Nakłania do czytania pewnych lektur, egzaminuje z nich. Wypracowuje w niej zwyczaj czytania gazet. Jest jej mentorem. Nagle z nią zrywa. Serena przeżywa dramat. Jednak wiedza, którą nabyła dzięki swojemu kochankowi przydaje się jej podczas rekrutacji do MI5 (brytyjskiego kontrwywiadu). Praca zmienia jej życie. Mimo, iż wszystko dzieje się nieśpieszne, wręcz monotonnie, napięcie rośnie. Rozpoczyna się akcja „Sweet tooth” – słodka przynęta.

„Słodka przynęta” to również świetna opowieść o czytaniu i pisaniu książek.

Ostatnia stacja Lwa Tołstoja

Film „The Last Station” ze wspaniałymi kreacjami aktorskimi Christophera Plummera i Helen Mirren opowiadał o ostatnich dniach życia wielkiego pisarza Lwa Tołstoja. Szczerze mówiąc dzieło, mimo swej wielkości, wydało się nieco, powiedzmy, zmitologizowane. Czy aby na pewno?

Porównajmy trailer z filmu (ostatni fragment):
The Last Station (2009)

Prawdziwa, świetnie zachowana (jeśli wziąć pod uwagę czas, jaki nas dzieli – mowa o 1910 roku!) i odświeżona taśma przedstawiająca tę ostatnią stację Tołstoja:
From the Video Vault: Tolstoy towards the End (New Republic)

Harriet Taylor Mill – Nie tylko żona i matka

Zapraszam do lektury mojego nowego tekstu na portalu Racjonalista.pl,
pt.: „Harriet Taylor Mill – Nie tylko żona i matka”.

Fragment:
Przełomem w życiu Harriet Hardy Taylor okazało się spotkanie zorganizowane w 1830 roku przez duchownego unitariańskiego Williama Johnsona Foxa, na które zaproszony był również filozof John Stuart Mill. To właśnie wtedy Taylor i Mill odkryli jak wiele ich łączy. Przyjaźń, a potem miłość, kwitły ku zgorszeniu opinii publicznej, gdyż Harriet pozostawała w nieudanym związku małżeńskim i wychowywała trójkę dzieci.

Zbigniew Mikołejko: “We władzy wisielca. Z dziejów wyobraźni Zachodu”, Wydawnictwo Słowo/ obraz terytoria, Gdańsk 2013

We-wladzy-wisielca

Zbigniew Mikołejko: „We władzy wisielca. Z dziejów wyobraźni Zachodu”, słowo/obraz terytoria,  Gdańsk 2013.

Wisielec. Tak, to ta figura, a nie strzyga czy topielica, jest bohaterem książki; ciało upodlone, przybierające wiele form, wystawione na ogląd publiczny.  Zbigniew Mikołejko na ponad czterystu stronach pokazuje różne twarze wisielca odwołując się tak do przykładów ze sztuki, jak i z literatury. Wędrujemy z profesorem: pierwsze spotkanie to obdarty żywcem ze skóry mitologiczny Marsjasz, dalej zwracamy się ku Iskariocie, następnie patrzymy na ciało złodzieja, na którym doktor Tulp przeprowadza lekcję anatomii, nie zapomina autor o “ręce chwały” (“ręce wisielca”), która stanowiła cenną zdobycz dla wszelkiej maści rzezimieszków. Kult ten przyrównuje – a z czym trudno się nie zgodzić – do makabrycznego kościelnego przywiązania do relikwii i rozczłonkowywania ciał osób uznanych za święte.

Zatrzymuje się Mikołejko przez moment nad samobójczą śmiercią kobiet, która była wyrazem ich emancypacji. Otóż sznur, który zakładała kobieta ukazywał jej niezależność i wyrwanie się spod władzy mężczyzn; krok ku emancypacji.

Pod koniec pracy pojawiają się przykłady wyjątkowego okrucieństwa człowieka wobec zwierząt, kiedy to człowiek osądzał zwierzę, skazując je na publiczną śmierć. Śmierć straszną w męczarniach; śmierć, w której objawia się nam istota ludzka pozbawiona empatii, zdehumanizowana. Tak kończy się pierwsza część wędrówki przez horrendum i grozę wisielczej śmierci.

“We władzy wisielca” jest pięknie wydana, bogata w liustracje i reprodukcje dzieł sztuki. Pisana tak, że uwodzi czytelnika od pierwszych kart.

Zygmunt Bauman, Stanisław Obirek: “O Bogu i człowieku rozmowy”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013

Zapis dialogu dwóch, jak deklarują się we wstępie, agnostyków: Stanisława Obirka i Zygmunta baiman_rozmowyBaumana. Punktem wyjścia tego spotkania jest pytanie o Boga, bogów (?), by dalej zatrzymać się przy refleksji nad tolerancją, otwartością na Innego. Kolejno zapytują rozmówcy o konsekwencje przyjęcia tezy istnienia jedynej prawdy (czy w ogóle prawda może być jedyna). Namyślają się, profesorowie, nad rolą przypadku w życiu czlowieka, by na koniec przywołać nadzieję. Obaj autorzy sprzeciwiają się wszelkiej maści fundamentalizmom. Fundamentalizm bowiem, jak podkreślają, nie dopuszcza do głosu innej myśli; jest zamknięty. Obawiają się instytucji, ludzi którzy roszczą sobie prawo do stawiania moralnej linii demarkacyjnej między tym co moralne a niemoralne, między dobrem a złem, prawdą a kłamstwem. Opowiadają się za otwartym społeczeństwem, w którym różnorodności egzystują w harmonii i szacunku.

Książka kończy się a w zasadzie otwiera, otwiera na dialog z czytelnikiem. Na poszukiwanie możliwości współistnienia i otwartości oraz wzajemnego szcunku dla Innego. Bo przecież każdy z nas jest tym Innym dla każdego.