Jerzy Pilch: Narty Ojca Świętego

photoJerzy Pilch: „Narty Ojca Świętego” , Świat Książki, Warszawa 2004.

Sztuka „Narty Ojca Świętego” rozgrywa się w Granatowych Górach. Otóż, pewnego dnia nawiedza wieczorową porą burmistrza i jego znajomych ksiądz – pijak i znawca motoryzacji – przekazując biesiadnikom arcytajną nowinę: do miasteczka ma przybyć we własnej osobie Ojciec Święty. Wiadomość lotem błyskawicy rozchodzi się wśród mieszkańców. No, wiadomość aż tak nie dziwi, bo w końcu jak powszechnie wiadomo papież bywał tu już za młodu.

Pilch mierzy się z polskim katolicyzmem, z pojmowaniem papieża jako idola raczej niż duchowego przywódcy. Obnaża bigoterię, podwójne standardy moralne, całą plejadę ludzkich przywar. Mieszkańcy i cieszą się, i martwią. Cieszą, bo wiadomo w końcu to sam Ojciec Święty ma u nich może nawet zamieszkać. Martwią się, bo nie będzie można wódy chlać, w piątek mięsa jeść, uważać ze zdradami małżeńskimi.

Jak zwykle bez patosu, z humorem o ważanych sprawach. Również za to lubię Pilcha.

 

Tutaj fragment telewizyjnej inscenizacji dramatu: Władysław Kowalski.

Jerzy Pilch: Inne rozkosze

photo 2Jerzy Pilch: „Inne rozkosze”, Wielka Litera, Warszawa 2012

Jak to u Jerzego Pilcha bywa wydarzenia opisane w książce mają miejsce/dzieją się gdzieś na Ziemi Cieszyńskiej. Bohater, lekarz weterynarii i niepoprawny erotoman Paweł Kohutek musi zmierzyć się z faktem, że do jego luterskiego, ewangelicko – augbsburskiego, wielopokoleniowego domu, którego centrum zarządzania stanowi kuchnia z wielkim stołem i porządnym piecem, przybywa pewnego późnojesiennego wieczoru, jego aktualna kobieta. Aktualna kobieta Kohutka na domiar złego jest polonistką, a co gorsza, a w zasadzie to jest tragiczne: ona  jest katoliczką. Nie przyjeżdża  z wizytą. Aktualna kobieta Kohutka przybywa, by zostać na zawsze. Jej pojawienie się uruchamia lawinę zdarzeń, z którymi weterynarz – erotoman mierzy się. A powiedzieć, że dużo się dzieje, to nic nie powiedzieć…

Jak zwykle, zachwyca Pilch językiem, humorem, ironią, swoją przenikliwością w demaskowaniu ludzkich przywar. Bez zbędnego patosu pokazuje zagmatwanie naszych losów, naszych osobowości. I naprawdę jest śmiesznie.  Choćby scena rodzinnej debaty o wynajmię pokoju.  Jest i śmiesznie, i strasznie.

Jerzy Pilch: Wiele demonów

Jerzy Pilch: „Wiele demonów”, Wielka Litera, Warszawa 2013.

wiele demonów 2

„Demony nasze historie opowiadają. (…). My opowiadamy nasze historie. My, czyli nasze demony” (s. 51).

A nawet jak dalej powiada autor: „W istocie jest jedna historia. Spod wszystkich, leżących jedna na drugiej jak w zbiorowej mogile, opowieści prześwieca jedna żywa opowieść. Człowiek rodzi się na dnie straszliwej czeluści, żyje nie wiadomo po co i umiera w męczarniach. Innej opowieści nie ma. Nie ma innego początku, innego środka i innego zakończenia. Obraz może być różny, ale ramę ma jedną: trumienną”. (s. 52)

Cóż więcej kiedy się już tyle usłyszało? Ano czyta się tę księgę rozkoszując Pilchową frazą, zabawą słowem, poetyckością. Opowieść toczy się w Sigle, luterskiej wsi w latach 50 – dziesiątych ubiegłego wieku, choć od razu dodajmy, że czas jest tu tak umowny, jak i drugorzędny. Wszytko dzieje się wokół demonicznych cór pastora Mraka: Oli i Julii, a jakby się nie działo, bo akcja idzie raz do przodu, to znowu się cofa, a wiele opowieści funkcjonuje tu autonomicznie. Słowo, obraz, Bruno Schultz, tajemnicze ogrody, tajemniczy zamek, tajemnicze podziemia poczty, o chacie i obejściu listonosza – jasnowidza nie wspominając. Z ironią, humorem bez patosu o rzeczach ważnych, a może i najważniejszych. I jak tu się nie uśmiechnąć, czytając filozoficzną dysputę między pastorem a panem Naczelnikiem:

„Ja nie uważam, ja wiem, że wszystko stworzył Pan Bóg  (…) wiem i wierzę, choć do tego stopnia wiem, że nawet wierzyć nie muszę, na tym stoi moja wiara. (…). Tylko wiara. Tylko Biblia. Tylko Bóg… Bóg, który stworzył świat i wszystko, co istnieje… Adama i Ewę… ”

I dalej:

„(….) Czy oni – ksiądz pastor wybaczy – byli ewangelikami?

-Kto?

– Adam i Ewa.

Człowieku…– ksiądz Mrak spojrzał pana Naczelnika wzrokiem ciężkim jak pełen wszelkiego stworzenia ocean. – Człowieku… Jakby Adam i Ewa byli ewangelikami, nie trzeba by ich było z raju wyganiać”. (s. 75)

Rzec, że „Wiele demonów” czyta się  niesamowicie, wkraczając w magiczny świat historii, zaświatów, dźwięku i obrazu, to nic nie rzec.

Książkę powinno się przeczytać. Można jej posłuchać na Audiotece dzięki Jerzemu Radziwiłowiczowi. Oto pierwsze zdania:

Jerzy Pilch: Pod Mocnym Aniołem

pod mocnym aniolemJerzy Pilch: „Pod Mocnym Aniołem” , Świat Książki, Warszawa 2012.

Oto szpitalny oddział, na którym przebywają nałogowcy na granicy śmierci. Delirium. Kobiety i mężczyźni po przejściach, z przeszłością, nie pamiętający, nie widzący, niby są, a ich nie ma. Trafiają tu regularnie, bo wcale nie chcą przestać pić. Tak jak Juruś, który ląduję na oddziale co jakiś czas i wówczas lekarze stawiają go na nogi, ale on i tak wraca do baru „Pod Mocnym Aniołem”. To, co daje mu siłę, to literatura. Literatura jest zbawcza. Ba! Juruś sam jest pisarzem. Pisarzem, literatem, myślicielem. Tworzy dzienniki postaci. Ale jest też Juruś człowiekiem w szponach nałogu. A powodów do picia nie brakuje. Zawsze jest jakieś bo: bo nerwowy, bo chory itp. Nałogowców walka o siebie zamienia się w obojętność, apatię, bierność.

Książka Jerzego Pilcha to obraz pijackiej, ale też uniwersalnie ludzkiej, rzeczywistości, rozpaczy, żalu, rozgoryczenia, a wszystko to okraszone pilchowym poczuciem humoru i ironią, dystansem do siebie i świata. Pisarz pokazuje nam, jak plączemy się w nałogu i jak z nim, w nim i dla niego egzystujemy. I zawsze znajdujemy dobry powód, by on trwał.