Joanna Bator: Rekin z parku Yoyogi

Joanna Bator: Rekin z parku Yoyogi, Wydawnictwo W. A. B, 2014.

„Rekin z parku Yoyogi” to zbiór esejów, w których Joanna Bator przybliża czytelnikowi Kraj Kwitnącej Wiśni. Opowiada o Japonii takiej, jaką eksplorowała, w jakiej mieszkała, wreszcie takiej, jaka ją zafascynowała. Są to opowieści o ludziach, o kolorycie, zapachach, ulicy, książkach, miejscach, zjawiskach, jak tytułowy rekin z parku Yoyogi, są i książki, jest więc Haruki Murakami. W tekście jest dużo autorki, nie jest to jednak reportaż jako taki, lecz Japonia widziana jej oczami, to zdecydowanie Japonia Joanny Bator.

 

Haruki Murakami: Przygoda z owcą

Haruki Murakami: Przygoda z owcą, tłumaczenie: Anna Zielińska – Elliott, Muza 2013.

Jak to jest, gdy w człowieka wejdzie owca? Owca, super mózg, wykorzystujący ciało człowieka do realizacji swoich celów. No i co się stanie, gdy taki człowiek stanie się bezowczy?

W „Przygodzie z owcą” spotykamy, jak to u Murakami’ego bywa, bohaterów anonimowych, takich zwykłych, codziennych Wszystkich i Każdych. Jest więc dziewczyna o pięknych uszach, jest i mężczyzna, jest Człowiek – Owca, owczy Profesor, jakiś właściciel hotelu, wspólnik, była żona, szofer. Jest bezimienny kot. Dopiero szofer nadaje mu imię, no bo to przecież dziwne, by ktoś, kto ma własną wolę i się rusza nie miał imienia. Imienni są za to przyjaciele głównego bohatera: Szczur i Jay. Ludzie żyją tu tak obok siebie, nie ze sobą. Jednostki są wyobcowane i rozmyte, a główny bohater znudzony życiem, mieszkając w wielkim mieście, przechodzi kryzys tożsamości.

Pewnego dnia ten everyman dostaje kartkę od przyjaciela. Kartka nadana z Hokkaido, a na kartce góry i owce. Ot, zwykły krajobraz. Ta pocztówka niczym magiczny przycisk jest sprawczynią niezwykłych zdarzeń.  Niby nie dzieje się nic nadzwyczajnego, a jednak wszystko jest magiczne.

Murakami nienachalnie przemyca najważniejsze pytania dotyczące człowieka. Opowieść wnika w nas jak owca i nie daje spokoju.

Haruki Murakami: Norwegian Wood

Haruki Murakami: Norwegian Wood, tłumaczenie: Dorota Marczewska, Anna Zielińska-Elliott, Muza SA 2006.

Oto nostalgiczna, bardzo intymna opowieść – tak jak nostalgiczna i intymna jest piosenka The Beatles pod tym samym tytułem – o dojrzewaniu w latach sześćdziesiątych w Kraju Kwitnącej Wiśni.  Jak zrozumieć otaczający nas świat? Zderzamy się z cierpieniem, stratą, ale i radością. Toru Watanabe, narrator i główny bohater, wyprowadza się z rodzinnego domu, zawieszając wszystkie kontakty i rozpoczyna studia w Tokio. Mieszka w akademiku. W wielkim mieście inicjuje swoje dorosłe życie, mierząc się z pustką jaką wywołuje odchodzenie bliskich osób, z przyjaźnią, miłością, seksualnością. Oswaja samotność.

Historia kipi emocjami, lecz sam Watanabe jest bardzo zwyczajny. Rewolta studencka, która dociera do Japonii nie obchodzi go, toteż nie uczestniczy w fali protestów. Czyta  i słucha muzyki. Podczas gdy wiele dzieje się wokół, on konfrontuje się z wydarzeniami ważnymi dla niego samego.

I mimo, że dokładnie wiemy kiedy i gdzie toczy się opowiadana historia, to możemy zawiesić i czas, i miejsce. Innymi słowy, taka, a raczej takie historie dzieją się zawsze i wszędzie. Zawsze dorastamy, dojrzewamy, mierzymy się z emocjami, z cierpieniem i radością, poznajemy siebie, odnajdujemy przyjaciół i ich tracimy. Żyjemy i umieramy.

Przy okazji widzimy zmieniającą się Japonię i to tylko dwadzieścia parę lat po wojnie, z której ten dumny naród wyszedł upokorzony. Tymczasem Watanabe czyta literaturę zachodnią „Wielki Gatsby”, „Buszujący w Zbożu”, „Czarodziejska góra”, „Pod kołami”, słucha zachodniej muzyki, dorabia sobie w sklepie muzycznym, odwiedza restauracje, knajpy, także burdele. Spotyka się ze znajomymi, żyje jak mieszkaniec Europy Zachodniej czy Stanów Zjednoczonych, choć jednocześnie widzimy pewne charakterystyczne elementy obyczaju, kultury Japonii, np. meldowanie się w akademiku, gdy chce się z niego wyjść na noc, poranny capstrzyk, mocno zarysowana hierarchia społeczna.

Postacie są wyraziste. Mnie zafascynowała Midori, niezależna, ekscentryczna, ciekawa świata, chcąca poznać i zobaczyć jak najwięcej, czytająca, również „Kapitał” Marksa, i głośno piętnująca szowinizm, brak dystansu do siebie wsród przeintelektualizowanych uniwersyteckich marksistów, no bo jak to tak, by na spotkanie komunistów obligować wyłącznie dziewczęta do przygotowania i dostarczania posiłków i napojów? Gdzie tu egalitaryzm, gdzie równouprawnienie? 

„Norwegian Wood” to podróż do wnętrzna każdego z czytelników, do skrywanych myśli, obrazów, uczuć. Nikt nie zostanie obojętnym.

***

Całkiem niedawno książkę Haruki’ego Murakami’ego zekranizował Tran Anh Hung.