Krzysztof Varga: “Trociny”, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012.

„Trociny” to opowieść sfrustrowanego, nie rozumiejącego współczesności piędziesięciolatka, pracownika jednej z warszawskich korporacji, komiwojażera, który podczas jednej z podróży służbowych uwięziony zostaje w pociągu, gdzieś w polu między jednym a drugim miastem. Podczas tego przymusowego postoju bohater rozpoczyna swój monolog. Rozlicza się w nim ze społeczeństwem, kulturą, rodzicami, hipokryzją, zaściankowością, pozerstwem itd. Gardzi takimi sobie rodzicami, nieciekawym dzieciństwem, byłą żoną, znajomymi. Z nikogo i niczego nie jest zadowolony z wyjatkiem muzyki klasycznej. Nienawidzi pociągów, brudnych i przestarzałych, w których spędza większość swojego życia. Wzdryga go myśl o fast foodzie w przydrożnych budkach. Wyśmiewa idiotyczne rozrywki telewizyjne, kretyńskie przedstawienia teatralne i górnolotnie nazywane wystawy. Brzydzą go służbowe spotkania w sieciowych kawiarniach przy kawie latte, tak jak ipody, ipady, jogging, i wszelkie przejawy nowoczesności. Jednym słowem nienawidzi wszystkiego i wszystkich. Gardzi też sobą, swoim pochodzeniem i otoczeniem.