Salman Rushdie: Dwa lata, osiem miesięcy i dwadzieścia osiem nocy

RushdieDwaLataSalman Rushdie: Dwa lata, osiem miesięcy i dwadzieścia osiem nocy, tłumaczenie: Jerzy Kozłowski, Rebis 2015.

Salman Rushdie to wspaniały narrator o wielkim poczuciu humoru. W najnowszej powieści pt.: „Dwa lata, osiem miesięcy i dwadzieścia osiem dni” opowiada o współczesnych i współczesnym świecie, czyli o nas, z perspektywy dalekiej przyszłości, a wszystko zaklina w baśń. I w tejże baśni opowieść toczy się tak, że  jedna historia przemienia się w kolejną, czyli że fachowo rzecz nazywając mamy do czynienia z powieścią szkatułkową. Ale czy może być inaczej? W końcu tytuł zobowiązuje. Sama Szecherezada, by się nie powstydziła!

I opowiada autor „Szatańskich wersetów”, tak jak niegdyś Orson Welles, o wojnie światów, choć nie wprowadza nas w stan totalnej paniki, chaosu i paranoi.  Pisze o strachu i jego konsekwencjach, o braku poczucia własnej wartości, o rozmyciu tożsamości.

Przez karty tej wyjątkowej, utrzymanej w konwencji realizmu magicznego powieści, przemykają więc, tak Dżiny, jak i Dżinije, postacie starsze niż nasz świat, nie wierzące ni w boga, ni w bogów (choć są też takie, które wierzą), no i do tego rozpasane seksualnie. To właśnie seks jest ulubionym zajęciem Dżinów. Cóż bowiem robić w Górnym Świecie, gdy ma się wszystko i może się wszystko, i jest się wszystkim? Jednak mimo swej wszechmocy, a może właśnie dlatego, lubią stąpać po Ziemi, bo człowiek jest ciekawy, bo człowiek musi do czegoś dążyć, bo człowiek odkrywa, bo człowiek cieszy się podziwiając piękne obrazy, bo człowiek nie wie – oto wielki humanista Rushdie.

Spotykamy filozofa Ibn Rushda (czyli Awerroesa, dzięki któremu znamy Arystotelesa*) i Al-Ghazali’ego, którzy wciąż toczą swój  wieki spór o sprawy fundamentalne. I w końcu odwiedzamy nowojorczyków dwudziestego pierwszego wieku, a także zajrzymy do Indii. Surrealizm, jak powiada w jednym z wywiadów, staje się prawdziwszy, a przez to bardziej akceptowalny, niż realizm. Dziwowiska panoszą się. Strach panoszy się. Fanatyzm panoszy się. Nietolerancja i ciemne  czasy w dziejach ludzkości panoszą się. Na marginesie ciekawe jak odniósłby się do takiego postrzegania świata Steven Pinker **?

Uderza  przenikliwość komentarza  szaleństwa współczesnego świata. Autor „Dzieci Północy” zmusza do zatrzymania się i refleksji: rozum czy irracjonalność, tolerancja czy nietolerancja i fanatyzm. Tak oto, spór Ibn Rushda i Al-Ghazali’ego trwa.

***

Fascynująca rozmowa Brenta Bambury’ego pod patronatem Toronto Public Library z Salmanem Rushdie’m o książce „Dwa lata, osiem miesięcy i dwadzieścia osiem dni”, o świecie, o życiu, o człowieku. Polecam!


(*) Jakiś czas temu napisałam tekst poświęcony właśnie Awerroesowi: Filozofia Awerroesa i jej kontynuacje: awerroizm żydowski i łaciński
(**) A także inny tekst o „The Better Angels” Stevena Pinkera: Wierzcie lub nie. O “The Better Angels” Stevena Pinkera

Jagielnik kokosowy

Oto jagielnik kokosowy. Kremowy. Idealny. Tylko jeść.

IMG_1135

Masa

  • szklanka suchej kaszy jaglanej
  • 2 i 1/2 szklanki mleka kokosowego
  • ok. 3/4 szklanki śmietanki kokosowej
  • ok. 3/4 szklanki wiórków kokosowych
  • 3 do 4 łyżek syropu klonowego
  • 2 cytryny

Polewa

  • 1/2 tabliczki gorzkiej czekolady
  • 4 do 5 łyżek mleka kokosowego
  • 3 łyżki syropu klonowego

IMG_1131

Kaszę przelewam wrzącą wodą. Zagotowuję mleko ze śmietanką i wrzucam kaszę. Gotuję do momentu wchłonięcia przez kaszę całego płynu, po czym miksuję ją z sokiem z cytryn, wiórkami kokosowymi i syropem klonowym. Jeśli ktoś lubi bardzo słodką masę to potrzeba więcej syropu. Masę przekładam do foremki wysmarowanej wegańskim masłem i obsypanej bułką tartą. Piekę przez 40 minut w 180 stopniach. Studzę i nakładam polewę czekoladową. Polewa to po prostu czekolada rozpuszczona w kąpieli wodnej, do tego mleko, syrop klonowy. Wszystko dokładnie mieszam i polewam jagielnik.