Zygmunt Miłoszewski: Gniew

Zygmunt Miłoszewski: GniewZygmunt Miłoszewski: Gniew, Wydawnictwo W.A.B, Warszawa 2014.

Czy wiedzieliście, że w Olsztynie znajduje się aż szesnaście jezior?

Prokuratorowi Teodorowi Szackiemu nie było dane zapuścić korzeni w Sandomierzu. Los  rzuca go na ziemię warmińską (nie, nie idzie o żadne Mazury!:)). I  to właśnie tu Szacki próbuje ułożyć sobie życie ze swoją przyjaciółką Żenią i przy okazji odnaleźć wspólny język z nastoletnią córką.  I znów cierpi na brak porywających spraw. I znów mierzy się z lokalnym patriotyzmem. Mijają kolejne dni. Ciemno, zimno, wilgotnie. W tych jakże sprzyjających warunkach atmosferycznych w dawnych bunkrach poniemieckich odnalezione zostają kości – szczątki ludzkie. Szacki, który dla formalności stawia się na miejscu, odfajkowuje ofiarę jako „Niemca”, czyli ofiarę pochodzącą jeszcze z czasów II wojny światowej. Ale czy rzeczony jegomość mógłby spacerować wokół olsztyńskich jezior zaledwie przed tygodniem!? Jak to możliwe? W poszukiwaniu odpowiedzi dzielnie asystuje Szackiemu policjant Jan Paweł Bierut (nomen omen). Zagmatwana intryga prowadzi do ofiar przemocy domowej. Przemocy, którą skrywają cztery ściany, która często jest lekceważona i banalizowana przez policję, prokuraturę, polityków i społeczeństwo. Mizoginia i patriarchalizm głęboko zakorzenione w kulturze to jedno z jej źródeł. Jest to dziedziczna choroba,  której ofiary zamieniają się w katów. A gniew, czy gniew coś rozwiąże?

 

„Gniew” to ostatnia część trylogii o Teodorze Szackim. Poprzednie części opisałam tutaj:

 

 

Jesienny ryż

Jabłka to jedne z moich ulubionych owoców – wspominałam o tym?;) A malinówki to już szczyt szczytów. Jesień jakby na to nie patrzeć to czas jabłek. Jabłek, które wcinać można na milion sposobów. I jak tu nie lubić jesieni? Jabłek z cynamonem, jabłek z ryżem, są też jabłka smażone, jabłka pieczone, jabłka wyglądające z szarlotki …

Dziś zapraszam na zapiekane jabłka z ryżem.

IMG_0519

Składniki:

  • 3 duże jabłka
  • szklanka suchego ryżu (u mnie basmati)
  • 2 duże  banany
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 2 łyżeczki ekstraktu z wanili
  • pół szklanki rodzynek
  • 10 świeżych daktyli
  • olej kokosowy

Ryż gotuję. Rodzynki zalewam ciepłą wodą. Jabłka obieram i kroję w cienkie plasterki. Podobnie banany. Z daktyli wyciągam pestki i kroję w kostkę. W nasmarowanym olejem kokosowym naczyniu żaroodpornym układam warstwę ugotowanego ryżu, a na nim jabłka, banany posypuję rodzynkami, i dodaję daktyle. Po wierzchu posypuję cynamonem i polewam wanilią. Wszystko przykrywam ryżem. I buduję w ten sam sposób drugą warstwę. Na sam wierzch ryżowy dodaję w kilku miejscach odrobinę oleju kokosowego. Wkładam do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika na około 25 do 30 minut. Wcinam zaraz po wyjęciu z pieca. Jeśli ktoś lubi mocno słodki ryż, może dodać więcej daktyli lub polać wszystko jakimś słodziwem.

 

 

Zygmunt Miłoszewski: Ziarno Prawdy

ziarno prawdyZygmunt Miłoszewski: Ziarno Prawdy, Wydawnictwo W. A. B , Warszawa 2011.

 

Mizogin Teodor Szacki, traktujący wszystkich z góry, inteligentny prokurator z przeszłością po rozstaniu z żoną zamyka za sobą drzwi warszawskiej prokuratury i stawia stopy na sandomierskiej ziemi. W tej malowniczej krainie zamierza rozpocząć wszystko na nowo. Początki do przyjemnych jednak nie należą. Owszem piękna ziemia, ale może nie aż tak. Niby duże miasto, ale jednak prowincja. Niby zachwyt. Do tego sprawy, jakimi zajmuje się była gwiazda stołecznej prokuratury… cóż, szczyt intelektualnego wyzwania to rozwiązanie zagadki kradzieży telefonu.

Szackiemu nie zostaje nic innego jak popaść w depresję. I tak mija dzień po dniu. Zmiany nachodzą nagle jak na życzenie wraz z pewnym wczesnowiosennym, toteż zimnym jeszcze porankiem, gdy Szacki zostaje wezmany na miejsce zbrodni przed archiwum sandomierskie, czyli dawną synagogę. Staje przed wyrafinowaną zbrodnią. Znaleziona ofiara to znana działaczka społeczna, nauczycielka, żona radnego, kobieta o nieskazitelnej reputacji.

Czy  jest to morderstwo rytualne nawiązujące do „legendy krwi”?  Pikanterii wydarzeniu dodaje kontekst, miejsce i narzędzie zbrodni. Wszystko niby oczywiste, lecz czy na pewno? O, lokalna prasa już swoje wie. Resentymenty odżywają, stereotypy nabierają koloru, antysemityzm ma się jak za dawnych, „dobrych czasów”, a omszałe, zapomniane historie coraz odważniej zaczynają wyściubiać nosa z ciemnych zakamarków. Wydarzenia, o których nikt nie chce pamiętać i tym bardziej mówić, nabierają coraz większego, choć niejasnego znaczenia. Pojawiają się też kolejne trupy. Czy tu działa seryjny morderca? Mściciel z przeszłości?  Szacki krąży, węszy, nie ulega „oczywistym” rozwiązaniom, szuka, jest arogancki, a czasami wręcz chamski, ma cięty język, tzn. jest sobą.

„Ziarno prawdy” to druga część trylogii z prokuratorem Szackim w roli głównej. Pierwszą opisałam tutaj.

Zygmunt Miłoszewski: Uwikłanie

UwikłanieZygmunt Miłoszewski: Uwikłanie, Wydawnictwo W.A.B, 2011

Otóż była (PRL) totalitarnym systemem opartym na represjonowaniu i gnębieniu obywateli przy pomocy wszelkich środków, gdzie najwięcej do powiedzenia miał, jakkolwiek by patetycznie to zabrzmiało aparat terroru, czyli wszechobecne, inwigilujące nieomal wszystkich i w każdej chwili gotowe  zareagować służby? (…) oni cały czas chcą, żebyś wierzył w „Misia” i „Bruneta wieczorową porą”?  Nic dziwnego. Tam nie ma nic o więzieniach, wypadkach i zaginięciach. Nie ma wydziału III, szantażu, sprzedawczyków.

„Miś” to nie wszystko. Teodor Szacki,  trzydziestopięcioletni, białowłosy prokurator w dobrze dobranym garniturze wie o tym doskonale. Nie wie natomiast czym zajmował się i jak funkcjonował tajemniczy wydział III. Morderstwo, którego zagadkę próbuje rozwikłać, dokonane zostało najwyraźniej złośliwie poza godzinami pracy Szackiego, gdyż ciało znaleziono w niedzielny poranek, nie mógł zatem prokurator w rodzinnym gronie zjeść swojej jajecznicy, otóż, to morderstwo prowadzi z jakiej strony by nie zacząć właśnie do ludzi powiązanych z owym wydziałem PRL-owskiej bezpieki.

Ofiara była uczestnikiem terapii prowadzonej przez psychologa Cezarego Rudzkiego w wynajętych w tym celu pomieszczeniach klasztornych w samym centrum Warszawy. Psychoterapeuta prowadził ją tzw. metodą ustawień rodzinnych. Terapia ta została spopularyzowana jak dowiaduje się prokurator  przez  niejakiego Berta Hellingera, a opiera się na  ustawieniu (sic!) obcych ludzi symbolicznie w miejsce członków rodziny pacjenta, tak by  pomóc mu wyjść z traumy.

Szacki w trakcie prowadzonych czynności dowiaduje się ponadto, że nim doszło do morderstwa ustawienie zostało przerwane w momencie, w którym – zgodnie z regułami gry – w żadnym wypadku nie powinno zostać przerwane. Pacjent – ofiara, którego rodzinę ustawia Rudzki to Henryk Telak. Telak jest, a raczej był, człowiekiem rozbitym, doświadczonym. Jego syn jest śmiertelnie chory, córka zaś popełniła samobójstwo. Podejrzanymi z natury rzeczy stają się wszyscy pozostali uczestnicy terapii, nie wykluczając samego prowadzącego.

Twardy orzech do zgryzienia. Jako racjonalnie myślący człowiek o umyśle analitycznym, a do tego cynik, Szacki terapię ustawień najogólniej rzecz ujmując uważa za dziwaczny teatrzyk. Jednak mozolne śledztwo prowadzi donikąd i wydaje się, że z braku jakichkolwiek dowodów zostanie w końcu umorzone. Czy jednak szeryf Teodor Szacki może do tego dopuścić? W końcu marzy o tym, by w jego ustabilizowanym nudnym życiu coś się wreszcie zadziało, by przeżyć jeszcze jakąś przygodę. Tak, to wyzwanie, w końcu oplata go coraz ciaśniej „czerwona pajęczyna”, niejednoznaczne powiązania biznesowe i jeszcze nieuchronny jak się zdaje romans może wywrócic jego dotychczasowe życie. Czy z tak pogmatwanej niejednoznacznej historii można wyjść obronną ręką? Polecam pierwszą część trylogii o prokuratorze Szackim.

Pizza rozpustna

Kto nie kocha pizzy z zarumienionym ciastem i ciągnącym się serem (oczywiście, wegańskim)? Czy są takie osoby na sali?

IMG_6428

Składniki:

  • ciasto z tego  przepisu
  • wegańskie chorizo
  • pieczarki
  • oliwki zielone
  • wegański ser na pizzę
  • pomidory pokrojone w kostkę
  • suszone oregano
  • suszona bazylia
  • pieprz
  • sól himalajska
  • słodka papryka
  • odrobina cukru trzcinowegophoto 1

Rozwałkowane ciasto układam na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Tu z jednej porcji ciasta robię jedną pizzę, innymi słowy nie dzielę ciasta na cztery kulki :).  Na cieście rozsmarowuję sos pomidorowy, który składa się połączenia zmiksowanych pomidorów z bazylią, oregano, solą, pieprzem, cukrem trzcinowym i papryką. Ilość przypraw i pomidorów według uznania. Jednak zbyt duża ilość sosu powoduje że ciasto robi się mokre. Dalej kładę plasterki wegańskiego chorizo, pieczarki pokrojone w plasterki i oliwki. Wszystko dokładnie przykrywam wegańskim serem. Wkładam do rozgrzanego piekarnika. Piekę około 30 minut w 200 stopniach.