Jo Nesbø: Pierwszy śnieg

bałwan

Jo Nesbø: „Pierwszy śnieg”, tłumaczenie: Iwona Zimnicka,  Wydawnictwo Dolnośląskie,  Wrocław 2012.

„Bałwan” , czy jak brzmi polski tytuł „Pierwszy śnieg”, to najlepszy z kryminałów Nesbø, jaki dotychczas czytałam. Wszystkie pozostałe są świetne (Pisałam o nich na tych stronach sporo), jednak zagmatwanie historii Bałwana jest po prostu mistrzowskie.

Oto Norwegia, Oslo, listopad, właśnie spadł pierwszy śnieg, a do domu Filipa i Brite Beckerów zagląda bałwan. Właściwie wygląda to tak, jakby ich podglądał.  Brite, która dopiero co wróciła na wieczorną kolację, cieszy się, że syn z ojcem ulepili stwora, jednak obaj zaprzeczają. Zresztą, gdyby to oni lepili bałwana, ten stał by twarzą skierowana ku ulicy, zauważa rezolutnie chłopiec. Tej samej nocy znika Brite. Niedługo po jej zaginięciu  policja otrzymuje informację o zniknięciu kolejnej kobiety, Sylvii Ottersen. żony farmera i matki bliźniaczek. Ważny szczegół? Ważny.

Tymczasem w Wydziale Śledczym w Oslo pojawia się nowa policjantka Katrine Bratt, która zostaje przeniesiona z deszczowego Bergen, a komisarz Harry Hole otrzymuje list podpisany przez … tak właśnie, przez Bałwana. Dwa zaginięcia, którym towarzyszy bałwan? Nie, Hole nie może, nie umie, toteż nie przejdzie obojętnie obok tych alarmujących faktów. Zaczyna węszyć.  Przegląda statystki zaginięć. Liczby nie kłamią, istnieje zaskakujący zbieg okoliczności. Otóż, na przełomie jesieni i zimy w ostatnich latach w ich dystrykcie znika zbyt dużo kobiet, które są żonami – matkami. Jest trop – Harry musi rozwikłać zagadkę, musi ułożyć te puzzle 4D. Poskładać elementy w logiczną całość.  A my wraz z nim błądzimy, pogrążamy się w ciemności, w realizmie okrucieństwa, w szaleństwie. Budujemy, łączymy wątki, aby po chwili wszystko się rozsypało jak domek z kart. Trzeba zacząć od nowa, trzeba zrozumieć.

Nesbø i tym razem zagłębia się w duszę Harry’ego, pokazuje jeszcze inne jej odcienie. Autor wnika w pokrętną ludzką osobowość, nasze przeżycia, emocje: jak nas kształtują, co nami kieruje.

Poniżej Jo Nesbø opowiada o „Bałwanie”:

 

 

Marchewkowiec

Przynajmniej raz w roku po prostu muszę zjeść marchewkowca.  Właśnie nadszedł ten wyczekiwany dzień.


photo 2

Oto moja wariacja na temat, jako że oryginalny przepis pochodzi z blogu Jadłonomia. Modyfikuję go: nie będzie serka z nerkowców, za to pojawi się polewa z masła orzechowego. Użyję też innych przypraw i zamiast cukru, syrop z agawy i klonowy.

Składniki – owa wariacja wspomnianego przepisu „Wegańskie ciasto marchewkowe” na Jadłonomii:

  • 300 g mąki
  • 250 g cukru (na oko syrop klonowy i trochę agawy :))
  • 300 g marchewki
  • 225 ml oleju
  • 80 g orzechów laskowych, posiekanych (w moim przypadku spora garść orzechów włoskich)
  • 3 łyżki zmielonego siemienia lnianego
  • 3/4 szklanki ciepłej wody
  • 1 i pół łyżeczki cynamonu
  • 1 łyżeczka imbiru (nie dodaję!)
  • pół łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej (nie dodaję!)
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 i pół łyżeczki sody (dodaję 2 łyżeczki proszku do pieczenia)

I jeszcze: około łyżeczki goździków, które wcześniej roztłukłam w moździeżu i niecała łyżeczka anyżu.

Wykonałam zgodnie z instrukcją.

photo 3

 

 

Jerzy Pilch: Narty Ojca Świętego

photoJerzy Pilch: „Narty Ojca Świętego” , Świat Książki, Warszawa 2004.

Sztuka „Narty Ojca Świętego” rozgrywa się w Granatowych Górach. Otóż, pewnego dnia nawiedza wieczorową porą burmistrza i jego znajomych ksiądz – pijak i znawca motoryzacji – przekazując biesiadnikom arcytajną nowinę: do miasteczka ma przybyć we własnej osobie Ojciec Święty. Wiadomość lotem błyskawicy rozchodzi się wśród mieszkańców. No, wiadomość aż tak nie dziwi, bo w końcu jak powszechnie wiadomo papież bywał tu już za młodu.

Pilch mierzy się z polskim katolicyzmem, z pojmowaniem papieża jako idola raczej niż duchowego przywódcy. Obnaża bigoterię, podwójne standardy moralne, całą plejadę ludzkich przywar. Mieszkańcy i cieszą się, i martwią. Cieszą, bo wiadomo w końcu to sam Ojciec Święty ma u nich może nawet zamieszkać. Martwią się, bo nie będzie można wódy chlać, w piątek mięsa jeść, uważać ze zdradami małżeńskimi.

Jak zwykle bez patosu, z humorem o ważanych sprawach. Również za to lubię Pilcha.

 

Tutaj fragment telewizyjnej inscenizacji dramatu: Władysław Kowalski.

Jesienne pieczone jabłka z żurawiną

Długie jesienne wieczory robią się coraz zimniejsze, toteż przyjemnie jest ogrzać się pysznymi pieczonymi jabłkami, otoczyć się i otulić ich zapachem, rozkoszując smakiem  słodkim i korzennym.

photo 1

Składniki:

  • 4 jabłka
  • dwie garście suszonej żurawiny
  • 1  bardzo dojrzały banan
  • syrop klonowy
  • cynamon
  • goździki
  • anyż
  • orzechy: migdały, włoskie, laskowe

photo 3

Żurawinę zalewam wodą i przez ok. 3 godziny moczę.  Jabłka porządnie myję, wycieram do sucha i wykrawam środek. Odstawiam. Zagotowuję żurawinę w wodzie, w której się moczyła  razem z przyprawami: cynamonem, goździkami – które wcześniej rozgniotłam w moździerzu – i anyżem.  Dodatkowo wrzucam całą laskę cynamonu i gwiazdkę anyżu.  Wszystko gotuję, aż żurawina zmięknie, a woda wyparuje. Na koniec jeszcze rozgnieciony widelcem banan i łyżka lub dwie sosu klonowego oraz posiekany miks orzechowy. I jeszcze chwilę gotuję. Wreszcie wypełniam powstałym nadzieniem jabłka i układam w żaroodpornym naczyniu. Wszystko polewam według uznania  sosem klonowym. Tak przygotowane jabłka wkładam do rozgrzanego do 180 – 200 stopni piekarnika. Piekę około 20 do 30 minut. Miąższ jabłek powinien wręcz się rozpadać. Takie lubię najbardziej. Zapach po wyciągnięciu tych specjałów jest po prostu obłędny, a smak – cóż, czyste szaleństwo zmysłów.

Jaglane klopsy

Oto klopsiki jaglane: pyszne na obiad  i do chleba.

photo 1

Składniki:

  • 300 g pieczarek
  • pół szklanki  suchej kaszy jaglanej
  • cebulka czerwona
  • suszona pietruszka
  • sól himalajska
  • czarny pieprz
  • łyżka zmielonego siemienia lnianego
  • bułka tarta

photo 2

Kasze gotuję i czekam, aż przestygnie. Cebulę i pieczarki pokrojone w drobną kostkę podsmażam. Wszystko doprawiam i miksuję. Dodaję siemię lniane i ponownie mieszam. Formuję klopsiki, obtaczam w bułce tartej. Smażę. Wcinam z ziemniakami i surówką.