Arthur Conan Doyle: “Pies Baskervillów” tłum. Ewa Łozińska-Małkiewicz Wydawnictwo Algo, 2009

Któż z nas nie zna opowiadania Arthura Conan Doyle’a “Pies Baskervillów”, owej tajemnicy okrytej mgłą nad trzęsawiskami Devonshire, którą błyskotliwie rozwikła jegomość w czapce z dwoma daszkami, kraciastym płaszczu i z nieodzowną fajką, który w swojej pracy posługuje się dedukcją, a gra na skrzypcach przychodzi mu z pomocą przy porządkowaniu myśli? Ale czy Sherlock Holmes byłby Holmesem bez swojego wiernego kompana Watsona?
Wszystko zaczyna się od porannej wizyty na Baker Street 221B niejakiego doktora Jacoba Mortimera, pełnego wątpliwości wokół okoliczności śmierci sir Charlesa Baskerville’a, której przyczyną – jak sam stwierdził – być zawał. Rozterki Mortimera dotyczą śladów łap pozostawionych przez wielkiego psa nieopodal miejsca zgonu sir Charlesa. Miejscowa legenda głosi, że nad rodem Baskerwille’ów ciąży klątwa, w którą zamieszany jest olbrzymi pies z piekła rodem. I tak w obawie o los ostatniego potomka Baskervillów, sir Henry’ego, Mortimer prosi o pomoc w rozwiązaniu sprawy. Holmes podejmuje się wyjasnić zagadkę, jednak jak powiada ważne sprawy zatrzymują go w Londynie i do Davonshire wysyła niezawodego Watsona, który z hrabstwa przesyła mu prawie codziennie sprawozdania..